Modlitwa wstępna:
Święta Edyto, która gorliwie poszukiwałaś Prawdy, naucz nas, byśmy potrafili uczciwie
spojrzeć na jakość naszej codzienności. Ty, która nie uchyliłaś się przed ostateczną ofiarą ze
swojego życia, prowadź nas, byśmy nie uciekali przed małymi ofiarami, o które prosi nas
Bóg.


6 sierpnia – Dzień siódmy
„Dopiero z perspektywy [dusza] dostrzega, że «w ciemnościach szła bezpiecznie», drogą
pewną, dlatego że bolesną. «Droga cierpienia jest bowiem dużo bezpieczniejsza i
korzystniejsza niż droga radości i działania. W cierpieniu nabywa dusza sił Bożych, we

własnej czynności i własnym odczuwaniu ujawnia słabość i niedoskonałość. W cierpieniu
ćwiczą się i wyrabiają cnoty, dusza się oczyszcza, nabiera mądrości i roztropności.
Najważniejszą sprawą jest jednakże bezpieczeństwo, jakie daje ciemna mądrość. Noc ciemna
kontemplacji otacza i osłania duszę, stawiając ją tak blisko Boga, że On sam bierze ją w
opiekę i oswobadza od wszystkiego, co Nim nie jest»” – św. Edyta Stein „Wiedza Krzyża”

Strata kojarzy nam się z czymś negatywnym. Nie lubimy tracić, nie chcemy tracić.
Szczególnie jeśli chodzi o złudzenia co do własnej mądrości, dojrzałości, cnoty. Cierpienie
często wyzwala w człowieku to, co najgorsze. Ujawnia jego ciemne strony. Przed innymi, ale
i przed nim samym. Nie chcę, żeby inni zobaczyli, jaki jestem naprawdę. Chciałbym, żeby
widziano mnie zawsze jako dobrego, cierpliwego, mądrego. Sam chcę siebie takim widzieć.
Ale prawda jest inna. I czy chcę, czy nie, kiedy stanę po śmierci przed Bogiem, zostanie ona
ujawniona. Jeśli nie mogę znieść jej teraz, czy zniosę ją wtedy? A jeśli nie przyznam się przed
sobą do słabości, Bóg nie będzie mógł jej uleczyć.
Jaką prawdę o sobie staram się ukryć przed światem? Co zrobię, jeśli wyjdzie ona na jaw?
Czy pozwolę Bogu jej dotknąć?


Święta Edyto Stein, módl się za mną, bym potrafił zaakceptować prawdę o swoich
słabościach i pozwolił Bogu, by je uleczył.


Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…