Salon Świętych na Solcu

“Zofia Kossak – atrakcyjna czy archaiczna?”

W grudniowym Salonie Świętych w warszawskim Carmelitanum mieliśmy okazję uczestniczyć w wydarzeniu artystycznym noszącym tytuł: „Zofia Kossak — atrakcyjna czy archaiczna?“. Program opracowała p. Lidia Pyzik- Sonik na podstawie książki „Zofia Kossak. Konspiracyjna „Weronika”, IW PAX, Warszawa 2021. Zabrzmiała muzyka fortepianowa p. Katarzyny Brochockiej w wykonaniu kompozytorki. Teksty czytał p. Antoni Galicki.
Wydarzenie miało miejsce 14 grudnia, w dniu wspomnienia św. Jana od Krzyża i poprzedzone było Mszą świętą w Sanktuarium Jezusa Nazareńskiego. Stąd też w homilii o. Wojciech Ciak powiązał wątek szukania sensu życia i sensu historii w nawiązaniu do obu postaci: św. Jana od Krzyża i Zofii Kossak-Szczuckiej, odnajdując w historii obu tych postaci przechodzących w procesie życia przez swoją „noc ciemną”, dopełniającą się odpowiedź, jak żyć w czasach ciemności i zamętu. Św. Jan od Krzyża uwięziony w nieludzkich warunkach, upokorzony i brutalnie traktowany przez współbraci, nie zamyka się w poczuciu beznadziejnego opuszczenia, nie poddaje się zwątpieniu co do sensu doświadczeń, przez które przechodzi, ale pośród zła i skrajnej brzydoty zarówno miejsca, w którym się znajduje, jak i ludzi, którzy wydają się decydować o jego losie, odnajduje Źródło. Odkrywa w sobie żywy strumień; strumień, który nie płynie od niego, choć on słyszy go w sobie. On wie, skąd ten strumień dociera do niego. I wie, że każdy z ludzi ma w tym ukrytym Źródle swoje istnienie. I wie także, że ludzka pewność siebie, władza i ludzkie racje są niczym wobec wszechmocy tego Źródła i wobec blasku Światła, które od tego Źródła bije. Św. Jan od Krzyża ukazuje jak mierzyć się ze złem w wymiarze jednostokowym, w relacji do ludzi, którzy wypaczają posłannictwo instytucji Kościoła.
Zofia Kossak-Szczucka daje z kolei przykład, jak przeżywać noc ciemną w szerszym wymiarze trudnych uwarunkowań historycznych — w jej osobistym bolesnym doświadczeniu jest to świadectwo życia i twórczości w kontekście bolszewizmu-komunizmu oraz, uosabiającego niemiecką pychę, hitleryzmu. Dla pisarki historia stanowi źródło nauki o życiu, a wizja historyczna w jej powieściach, co podkreślają znawcy jej dzieł i do czego przyznaje się ona sama, opiera się o zasadę, iż wszystko trzeba odnieść do Opatrzności Bożej. Dzieje ludzkości stanowią przestrzeń objawiania się mocy Stwórcy, a historia to w istocie historia grzechu i działania Bożej Opatrzności. Grzech pierworodny, leżący u podstaw zła, które uobecnia się w historii przez człowieka, nie zwalnia go z odpowiedzialności za własne czyny, a odrodzenie duchowe można osiągnąć przez przezwyciężanie naturalnych skłonności – przez ukierunkowanie się na Boga. Zła w historii doświadczają wszyscy bohaterowie powieści Zofii Kossak- Szczuckiej. Antidotum na zło jest ofiara, której, jak pisze w „Sukni Dejaniry“, nie może się oprzeć sam Stwórca, bowiem „(…) w dobrowolnym poniżeniu tkwi najwyższe poświęcenie. Bo wszystkie uczucia łatwiej w sobie złamać niż miłość własną i przyrodzone pragnienie godności”.
Powieści historyczne pisarki oparte są na idei kenozy, całkowitego ogołocenia, na poszukiwaniu Boga przez pomniejszenie siebie i zatraceniu się w Bogu przez całkowite Mu zaufanie. To „nie ludzie rządzą, lecz Bóg”, stwierdza pisarka. W tym czasie – jak pisze Otto Forst-Battaglia – w literaturze polskiej „nikt drugi równie konsekwentnie, logicznie i przekonywająco, a przy tym z taką artystyczną doskonałością, nie wyjaśnił idei o nieuchronnym wyborze między Bogiem a szatanem, między zbawieniem a doczesnością, między Tak a Nie”. Szczególną rolę w tym odczytywaniu głosu Boga i odpowiadaniu na niego odgrywa Kościół, bowiem według pisarki jest on tą „instytucją, której przeznaczeniem jest wyzwalać, podnosić duszę człowieczą, czynić ją jaśniejszą, wiodącą i bardziej czynną (…)”. Zaś sam Katolicyzm jest dla niej dobrem globalnym i przedstawia się jako wartość zarówno w planie indywidualnym i społecznym, jako powszechna obecność dobra wynikająca ze szczególnych związków człowieka z Bogiem. Ojciec zakończył refleksją, iż także dziś mamy problemy zarówno w kontekście wydarzeń w Kościele, jak i w kontekście nowej formy komunizmu i niemieckiej pychy. Może się wydawać, że sytuacja jest wyjątkowa dramatyczna. Ale te dwie postaci są dla
nas znakiem nadziei.
 
W słowie wstępnym poprzedzającym część artystyczną o. Wojciech powiedział między innymi: „Całe życie i twórczość Zofii Kossak, wybitnej pisarki i działaczki społecznej, przepojone było głęboką wiarą w Boga i podporządkowane wierności Jemu, Kościołowi i Ojczyźnie. To były jej imponderabilia, od których nigdy nie odstąpiła, nawet w najcięższych okolicznościach życiowych. Należała do tych twórców, którzy swe pisarstwo traktowali jako rodzaj służby społecznej Była rzeczniczką pisarstwa opartego na perswazji aksjologicznej, co znalazło swe odzwierciedlenie w podejmowanych przez nią tematach, treści jej utworów i ich języku. W jej przypadku system wartości ewangelicznych pozostawał stały i nigdy nie został poddany krytyce i weryfikacji. Sama tak wypowiadała się na ten temat: «Moje książki i ja – to jedno. Cokolwiek pisałam, udolnie czy nieudolnie, było wyrazem mego przekonania i nie mogłam cofnąć żadnej z danych wypowiedzi. Sens życia i cel życia – hierarchia uczuć i obowiązków względem Boga i człowieka utrwalał się we mnie»”.
Program przedstawiający sylwetkę pisarki w oparciu o wybrane teksty, fragmenty dzieł, zachowanych listów, a także wspomnień jej współczesnych, ukazał nam obraz kobiety niezłomnej, osoby głęboko wierzącej, ciepłej i ofiarnej, która siłę do działania w obliczu dramatycznych wydarzeń II wojny światowej, hitlerowskiej okupacji, pobytu w obozie w Birkenau, czerpała z wiary, z miłości do Boga i ojczyzny. Zdumiewa jej odwaga, niezłomna postawa w obliczu tych wszystkich strasznych doświadczeń, podejmowanie kolejnych wyzwań. Tak pisała: „Nie sztuka wierzyć, gdy wszystko idzie pomyślnie. Wiara – to busola dni ciężkich. Wiara nie może się zmieniać zależnie od tego, czy wiatr zły czy dobry wieje. Dla ludzi – trzcin, miotanych kolejno to nadzieją, to rozpaczą, mamy litość, a zarazem pogardę. Słabi, małoduszni, niewierni! Pod wpływem doraźnych wypadków tracicie z oczu wielką sprawiedliwą sprawę! Polska została cała zalana przez wroga i wiary ani siły ducha nie straciliśmy. Francja uległa… Hitler przez megafony ośmiu podbitych krajów może wykrzyczeć swój pozorny triumf łajdactwa nad prawem, barbarzyństwa nad kulturą. Każdy czyni co może w swoim zakresie dla zwycięstwa – a wszyscy zbiorowo wielkim wysiłkiem ducha twórczym natężeniem woli, zgęszczeniem wiary w zwycięstwo naszej sprawy przybliżamy tę chwilę. Niech kraczą mali, niech załamują dłonie słabi – my patrzymy w przyszłość spokojni i pewni. Wierzymy!”. Końcowym akcentem tego wieczoru była agapa, której nieodłączny element stanowiły szparagi nawiązujące do epizodu z życia św. Jana od Krzyża. Spotkanie przy stole było kolejną okazją do podzielenia się wrażeniami ze spektaklu i wyrażenia wdzięczności o. Wojciechowi Ciakowi, organizatorowi Salonu Świętych, oraz autorom programu.