Trzecią, i jednocześnie zamykającą trzydniowe Sympozjum, konferencję zatytułowaną Duch Święty jako przewodnik do miłości, wygłosił kardynał Anders Arborelius OCD. Ojciec Anders podkreślił, że aby prowadzić życie duchowe, życie modlitwy, potrzebujemy inspiracji Ducha Świętego jako naszego przewodnika na drodze ku idealnej, czystej miłości i kontemplacji. Jesteśmy powołani, by żyć w głębokiej i trwałej relacji z Jezusem, która jest podstawą naszego życia modlitewnego, życia rodzinnego i zawodowego. Wszyscy jesteśmy posłani w imię Trójjedynego Boga, żeby głosić Jego słowo, Jego dzieła i mówić innym, że Jezus jest Panem. Jednym z głównych zadań Ducha Świętego jest także to, żebyśmy jako chrześcijanie dostrzegli jedność między sobą w naszym życiu. Jeśli rzeczywiście żyjemy tą świadomością, będziemy pamiętać o niej we wszystkich okolicznościach życia. Naszym życiem oddawać mamy chwałę Bogu. Nie jest możliwe, by zawsze myśleć o Panu Bogu, ale modlitwa i kontemplacja to nie tyle myślenie, ile miłowanie. Bóg jest zawsze obecny w sercu człowieka. Każde uderzenie naszego serca i każdy nasz oddech może być częścią relacji z Bogiem, gdyż ciało jest także częścią naszego życia, modlitwy i kontemplacji. Całe nasze istnienie jest zaplanowane tak, by mieć udział w tej wyjątkowej relacji z Bogiem, niezależnie od tego, czy jest to kontemplacja pełna światła, jak w przypadku św. Teresy od Jezusa, czy pełna ciemności, jak w życiu św. Jana od Krzyża czy Teresy od Dzieciątka Jezus. Ojciec podkreślił także, że jedną z najważniejszych rzeczy w życiu jest to, by nauczyć się słuchać inspiracji i sugestii Ducha Świętego, bo przez nasz grzech i słabość wiele impulsów i inspiracji Ducha Świętego przepada bezpowrotnie. Zachęcił także, żeby nie zapominać o tym, że w naszym sercu Bóg jest zawsze obecny, o czym świadczy św. Teresa od Jezusa. A im bardziej zbliżamy się do Boga, tym bardziej stajemy się pokorni, bowiem jeśli rzeczywiście kontemplujemy Jego wielkość i majestat, nie pozostaje nam nic innego, jak tylko widzieć siebie małym i pokornym, jednocześnie widząc i wiedząc, że On nas kocha aż do wydania na śmierć swojego Syna dla naszego zbawienia.